Blog
Alexander Degrejt
AlexanderDegrejt
AlexanderDegrejt Prawoskrętny kontestator rzeczywistości, na którą patrzy przymrużonym okiem.
13 obserwujących 510 notek 404454 odsłony
AlexanderDegrejt, 24 stycznia 2012 r.

Kogo skarcić za Hołdysa

Zbigniew Hołdys, przebrzmiały gwiazdor kreujący się na wszechwiedzącego guru, odchrząknął i się odezwał. A właściwie zagrzmiał pełen oburzenia świętego na internautów ośmielających się protestować przeciwko wprowadzeniu ACTA, cudownego panaceum, które pozwoli wreszcie godziwie żyć przymierającym głodem artystom. Z jego słów można wywnioskować, że każden jeden krytykujący to wiekopomne porozumienie to złodziej (albo potencjalny złodziej) czyhający na jego, hołdysową, twórczość i chcący mu od ust oderwać ostatni kawałek suchego chleba.

 

Cóż, panie Hołdys, przyznać trzeba, że gadać to pan umie dużo. Szkoda tylko, że sensu w tym gadaniu brak. Otóż niech pan przyjmie do wiadomości, że gdyby nie te wszystkie portale publikujące pańską twórczość świat już dawno by zapomniał kim był i co stworzył dawny lider Perfectu. Stacje radiowe i telewizyjne raczej nie grają muzyki sprzed lat, a jeżeli już to najwyżej jeden lub dwa sztandarowe utwory. Reszta zniknęłaby niczym sen jaki złoty w otchłani dziejów i, co chyba najgorsze dla twórcy, nikt by po niej nie płakał. To dzięki internetowi ludzie wciąż słuchają starych przebojów napisanych przez pana, bujają się w rytm „lokomotywy z ogłoszenia”, powtarzają jak mantrę „chciałbym być sobą” i zastanawiają się „kogo skarcić za Hołdysa”.

 

Jeżeli ACTA zostanie podpisane, jeżeli wejdą w życie postanowienia tam zawarte, to – bardzo mi przykro – ale pan będzie jedną z pierwszych ofiar. Pańska muzyka odejdzie ustępując miejsca współczesnym twórcom, dla których internet nie jest zagrożeniem ale narzędziem pozwalającym osiągnąć sukces. Oni rozumieją, że nie ma sensu walczyć z rozwojem tego medium, że nie da się go opanować biurokratycznymi przepisami kneblującymi szeroko rozumianą wolność. Rozumieją i wykorzystują go do własnych celów, dzięki niemu istnieją i świecą pełnym blaskiem. A przygasające gwiazdy choćby stawały na uszach nic na to nie poradzą. Taka jest kolej rzeczy, panie Hołdys, czy pan tego chce, czy też nie. Szkoda tylko, że dzięki takiej jak pańska postawie zniknie ogromna część świetnej muzyki, zastąpiona współczesnym chłamem od którego uszy więdną i łeb odpada...

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Tematy w dziale